Zaczynam od końca, wrócę do początku

Wróciliśmy przedwczoraj w nocy. Siedzę niezbyt wygodnie na łóżku opierając plecy o wezgłowie, którego szczebelki wrzynają mi się w górną cześć pleców (trzeba było kupić te irańskie poduchy). Obok śpi Mateusz, któremu nie przeszkadza ani stukot klawiszy, ani perska muzyka, której słucham, ani światło lampki. Zazdroszczę mu. Mnie uwiera sam fakt powrotu do Polski. Czuję się rozbita: nie wiem, czy bardziej przez wiatr i deszcz, o którym zdążyłam w Iranie zapomnieć, czy przez zmasowany atak zadań, który natarł na mnie ledwo po przekroczeniu progu biura i…Continue Reading „Zaczynam od końca, wrócę do początku”