Ostatni wieczór w Iranie w spędziliśmy w stolicy z Farzaneh. O naszych pożegnalnych stołecznych przygodach i wycieczce na „Dach Teheranu” napiszę w osobnym poście. Mimo, iż dzisiaj będzie o Algierii, nie sposób zacząć o niej opowieść bez nawiązania do tego właśnie dnia. Wierzcie lub nie, ale algierska przygoda zaczyna się w Iranie. Farzaneh postanowiła zawieźć nas na samo lotnisko międzynarodowe, 50 km od centrum miasta. Kawał drogi! My planowaliśmy wziąć taksówkę, ale Feri była nieubłagana w swojej uprzejmości. Zjeżdżaliśmy w dół, na południowy zachód krętymi,…Kontynuuj Czytanie „Ale byłyby jaja, gdybyśmy pojechali do Algierii!”

Sa'd Abad, Teheran, Iran. Fot. S. Dimtchev

Teheran to nie tylko kilometrowe korki, tony spalin, zanieczyszczenie, masa ludzi, problemy z oddychaniem, banki udające muzea, dzielnice z oponami, ulice ze światłami, podziemia z bazarami. Ma do zaoferowania znacznie więcej, choć po takim powitaniu najchętniej ukryłabyś/ukryłbyś się z dala od tego całego zgiełku. Brzmi łatwo, ale wtedy ominęłoby cię wszystko, co w tej stolicy piękne i godne zobaczenia, nie tylko w celu przeżycia szoku. Dzisiaj napiszę o wyjątkowej relacji, jaką nawiązałam z tym miastem. Wyobraź sobie, że otwieram słoik ze spiżarni niedawnych wspomnień opatrzony…Kontynuuj Czytanie „Trudna miłość”

„Nie podoba mi się”(1) – pomyślałam, kiedy tylko odzyskałam zdolność rozumowania, czyli po dwóch godzinach błądzenia po Teheranie. To, jak czułam się wcześniej, dobrze oddałyby okienka komiksu, ciągnącego się przez kilka stron. Na każdym z nich z mojej głowy szedłby dymek, a jego zawartością byłby kolejno: wykrzyknik, pytajnik, pytajnik i wykrzyknik, trzy kropki, trzy wykrzykniki, kropelka, kratka i inne znaki graficzne, które pragnąc się zwerbalizować, tworzyłyby tylko brzzzzummmbluum brum krum grrroouuuuchhhrzoouggrrrreekkk ooorzyyyyrryyy wryyymyyybluuupluglub To miasto jest tak wyjątkowe i tak różne od wszystkich miejsc, które…Kontynuuj Czytanie „Czarne smarki”